koniec dokumentu początek dokumentu

Przemówienie do młodzieży przed siedzibą biskupa w Tarnowie

Naprzód muszę wam powiedzieć, że się bardzo cieszę, że jestem w Tarnowie i stoję tu, w tym oknie. Nigdy tu, w tym oknie, nie stałem. Musiałem ciężko pracować na to, żeby tutaj, w tym oknie, sobie stanąć. Jaki z tego wniosek? Wniosek z tego taki, że już dzisiaj zależę od polskiej młodzieży. Macie tutaj świętą rację, całkowicie się z wami zgadzam: następne tysiąc lat, powiedzmy, przynajmniej z początku, zależy od polskiej młodzieży, a potem zobaczymy. Muszę wam jeszcze powiedzieć, że się w ogóle bardzo cieszę, że jestem w Tarnowie. Nie macie pojęcia, jak ja zawsze lubiłem jeździć do Tarnowa, do księdza biskupa Ablewicza i myślałem sobie, czy też ja jeszcze kiedyś pojadę do Tarnowa? I oto jestem. Pan Bóg łaskaw, Matka Boska z Tuchowa i z Limanowej łaskawa, ksiądz biskup łaskaw i wy też.

[okrzyki: "Zostań z nami"] O ile mi wiadomo, to jeszcze nigdzie nie mam wyjeżdżać. Więc to tak trochę na zapas. Nie tylko mam zamiar zostać z wami, ale nawet mam zamiar przespać tutaj spokojną noc i wam też tego życzę, bo jutro od rana trzeba pilnować, aby deszcz nie padał. Łatwo jest mówić, że od polskiej młodzieży zależy następne tysiąc lat, ale pogoda jutro, to co? Jakoś będziemy próbować. W każdym razie myślę, że dla dobrej pogody trzeba się także dobrze wyspać. I tego wam życzę. Przyjechałem z Rzymu, żeby wam tutaj życzyć dobrej nocy.